Święci: Anna i Joachim

Święta Anna i święty Joachim


dziadkowie Pana Jezusa


"Życie ich było proste i prawe"

Waldemar Linke CP 


Takimi słowami anonimowy autor średniowiecznej legendy ”Księga o narodzeniu świętej Maryi” opisuje życie rodziców Matki Pana Jezusa. Dlaczego te postacie intrygowały chrześcijańskich pisarzy? Czy wiemy o nich coś więcej niż to, co przekazują legendy? 


Św. Anna i Joachim, czczeni w wielu świątyniach i dość licznych sanktuariach w Polsce, to znakomici patroni dla osób starszych. Ich doświadczenia mogą stanowić nie tylko źródło pociechy wśród codziennych kłopotów i rozczarowań, ale także zachętę, by w żadnym wieku nie poddawać się zniechęceniu
i zgorzknieniu. 




Kim byli dziadkowie Jezusa?

Dwie Ewangelie kanoniczne (Mateusza i Łukasza) były zainteresowane rodowodem Jezusa z Nazaretu. Obydwaj Ewangeliści podają imię dziadka Jezusa, choć każdy inną jego formę. Mateusz mówi, iż ojciec Józefa, męża Maryi, miał na imię Jakub (Mt 1,16), natomiast Łukasz przekazuje informację, że Jezus był synem Józefa, który był synem Helego (Łk 3,23). Nie jest to zresztą jedyna różnica między tymi dwiema wersjami rodowodu Jezusa.

Nie wiemy nic o żeńskich przodkach Jezusa. Rodowód Pana Jezusa w obydwu Ewangeliach różni się nie tylko imionami przodków, ale przede wszystkim celem, jaki ma jego zamieszczenie. Mateusz chciał wykazać, że moment przyjścia Jezusa nie był przypadkowy. Narodziny Jezusa to jeden z kluczowych momentów historii zbawienia, jak powołanie Abrahama, powstanie dynastii Dawida i zburzenie Jerozolimy (Mt 1,17). Jest tu rodowód Izraelity, ponieważ zaczyna się od ojca narodu wybranego - Abrahama. Inaczej traktuje genealogię Jezusa autor trzeciej Ewangelii. Wylicza on przodków Jezusa, by ostatecznie ukazać Go jednocześnie jako ”syna Adama” (człowieka) i ”syna Bożego” (Boga) (Łk 3,38).
Ewangelie milczą na temat rodziny Maryi. Rodzina ziemska Jezusa nie znalazła się w centrum zainteresowania pisarzy Nowego Testamentu. Dla nich najważniejsza była sprawa ukazania tajemnicy Wcielonego Boga.


Legendy wczesnochrześcijańskie i średniowieczne

Wiadomości na temat dziadków Jezusa ze strony matki dopisała wczesnochrześcijańska tradycja. Zawiera się ona w apokryfach, z których najstarszy pochodzi już z końca II wieku po Chrystusie i znany jest dziś pod tytułem ”Protoewangelia Jakuba”. Istnieją też inne apokryfy poświęcone tej tematyce: Ewangelia Pseudo-Mateusza z pocz. VI w., wspomniana łacińska ”Księga o narodzeniu świętej Maryi” z X w. i ormiańska ”Księga Dzieciństwa Chrystusa”, której czas powstania trudno określić.
Imiona rodziców Maryi są identyczne we wszystkich pismach chrześcijańskich. Nie są one obce tradycji biblijnej.

Imię Anna noszą różne postacie biblijne: matka Samuela (1 Sam 1-2), żona Tobiasza Starszego i matka Tobiasza Młodszego (Tb) oraz wdowa staruszka rezydująca przy świątyni jerozolimskiej (Łk 2,36-38).

Także imię Joachim (lub Joakim) nosił syn Jozjasza, panujący w Judzie w latach 608-597 przed Chrystusem, oraz postać z greckiego dodatku do Księgi Daniela, mąż Zuzanny (Dn 13,1.4). Joachim, ojciec Maryi, to potomek królewskiego pokolenia Judy (Ewangelia Pseudo-Mateusza) czy wręcz królewskiego domu Dawida (”Księga o narodzeniu Maryi”). Autor Protoewangelii Jakuba podkreśla tylko wielkie bogactwo Joachima (por. Dn 13,4).

Zasadniczo wszystkie opowiadania są zgodne co do tego, że rodzice Maryi długo czekali na potomstwo, tak że zaciążyła nad nimi opinia pary bezpłodnej, a więc przeklętej przez Boga. Było to nie do pogodzenia z ich bardzo prawą i religijną postawą. Nie tracili jednak ufności, że Bóg oceni ich sprawiedliwie. Za pośrednictwem anioła, niezależnie od siebie, otrzymali obietnicę, że narodzi im się córka. Postanowili oddać ją Bogu na służbę. Trzyletnie dziecko oddali do świątyni jerozolimskiej, gdzie wyróżniało się dojrzałością i pobożnością. ”Ormiańska Ewangelia Dzieciństwa” pisze o śmierci Joachima i Anny, gdy Maryja miała cztery lata.

Dziadek i babcia w rodzinie izraelskiej

W społeczności Żydów żyjących w Palestynie w czasach Jezusa rodzina odgrywała rolę bardzo znaczącą. Zarówno na poziomie społecznym, ekonomicznym, jak i emocjonalnym oraz wychowawczym.
Zasadniczym celem istnienia rodziny była ochrona osób najsłabszych, niezdolnych do samodzielnego utrzymania się: dzieci i osób w wieku podeszłym. Opieka nad dziećmi była czymś instynktownym. Silna identyfikacja z przyszłością własnego rodu sprawiała, że nie trzeba było prawem religijnym nakazywać szacunku i miłości dla dziecka. Inaczej rzecz się miała z opieką nad starszymi osobami. Mogły być one traktowane jako ciężar. Dlatego w prawie religijnym Izraela działała instytucja ”czci dla rodziców” (Wj 20,12; Pwt 5,16). Jest ona powiązana z realizacją obietnicy przymierza (Ef 6,2). Od respektu wobec starszych zależy zamieszkiwanie w ziemi, którą Bóg obiecał patriarchom. Próby ograniczenia tego prawa, nawet motywowane religijnie (ofiara na świątynię), spotkały się z potępieniem Jezusa (Mk 7,11).

Osoby starsze miały więc zagwarantowane w społeczeństwie palestyńskim minimum społeczne, a sankcje prawne za naruszenie obowiązku szacunku i opieki nad rodzicami były bardzo surowe (Wj 21,15.17). Dzieci, które wychowywały się w wielopokoleniowych rodzinach, miały na co dzień żywy przykład szacunku, jaki ich rodzice okazywali swoim rodzicom.

Wiek sędziwy był otaczany dużym poważaniem także dlatego, że nie każdy mógł go dożyć (Syr 8,6). Średnia wieku nie była wysoka (skoro przeciętna życia królów Judy wynosiła ok. 45 lat), a osiągnięcie podeszłego wieku uznawano za dowód Bożego błogosławieństwa. Człowiek stary był traktowany jako ktoś, kogo cnotę poświadcza sam Bóg, oraz jako dobro wspólnoty, ponieważ dysponował większym życiowym doświadczeniem. Rady starszych były często decydującym elementem w lokalnym życiu politycznym (Mk 15,1; Dz 5,21). Kościół od początku swych przywódców określał jako ”starszych”.

Starość zaczynała się po przekroczeniu 60. roku życia. Trudno nam dziś powiedzieć, jakie były zajęcia i prace wykonywane przez osoby starsze. Ewangelia Łukasza pokazuje dwoje staruszków, Symeona (2,26) i Annę (2,36), którzy swój czas spędzają w świątyni. Zdaje się to dość dobrze odzwierciedlać sytuację w samym mieście świątynnym. W innych miejscowościach staruszkowie pozostawali raczej w domu, w którym zajmowali się wychowaniem wnucząt i pracami domowymi. Mogli też, jeśli mieli odpowiedni autorytet, pełnić funkcje doradcze i sądowe na potrzeby lokalnej społeczności.